Reklama
Spotkania w 2017 roku

Towarzystwo Miłośników Haftu we Wrocławiu, spotkanie

14 stycznia (sobota) 2017 roku o godz. 13.00
Wstęp wolny. Zapraszamy

 

Klub Myśli Państwowej, spotkanie

13 stycznia (piątek) 2017 roku o godz. 18.00
Wstęp z zaproszeniami

 

Towarzystwo Przyjaciół Grodna i Wilna, spotkanie z Marią Dutkiewicz pt. ''O powrocie z Afryki do Polski''

12 stycznia (czwartek) 2017 roku o godz. 16.00
Wstęp wolny. Zapraszamy

Po napaści Armii Czerwonej na Polskę 17 września 1939 r., w czterech wielkich falach deportacji w latach 1940-41 na Syberię i w rejon Kazachstanu Sowieci zesłali kilkaset tysięcy obywateli II Rzeczypospolitej, przede wszystkim kobiet i dzieci, bliższych i dalszych członków rodzin wojskowych i państwowej administracji. Wraz z innymi represjonowanymi przez NKWD, liczba polskich więźniów i zesłańców wzrosła, według różnych źródeł, do co najmniej 800 tys. osób. Wybuch wojny między Niemcami i ZSRS w 1941 r. sprawił, że zmieniła się sytuacja polityczna. Doszło do podpisania układu Sikorski-Majski. Na jego podstawie na południu ZSRS powstała Armia Polska pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Ogłoszono też tzw. „amnestię”, która umożliwiła ludności polskiej dołączanie do powstającego wojska. W 1942 r. generał Anders wyprowadził z ZSRS do Iranu 115 tys. osób – ponad 78 tys. żołnierzy oraz 37 tys. kobiet i dzieci. Cywile zostali rozmieszczeni m. in. w różnych częściach Imperium Brytyjskiego – 18 tys. osób trafiło do Afryki. Po pobycie na Syberii trafili – jak sami wspominają – do „raju”. Mieli tam wszystko: polskie szkoły, harcerstwo, teatr i... patriotyzm, dzięki któremu wydawało się, że Afryka leży bliżej ojczyzny; mogli żyć w „małej Polsce” na Czarnym Lądzie. Dla Polaków, którzy z Syberii dotarli do Afryki, przygotowano specjalne osiedla, przebywały tam głównie kobiety, dzieci, młodzież oraz mężczyźni, którzy nie nadawali się do służby wojskowej. W osiedlach w Ugandzie, Koja i Masindi, były małe domki – ulepione z gliny, przykryte trawą słoniową i liśćmi bananowca. „Afrykańskie dzieci” zapamiętały stamtąd głównie ład, doskonałą organizację i chatki w równym szeregu. W każdej z nich zamieszkały dwie rodziny. Kadra pedagogiczna była na wysokim poziomie. Bo przecież na ogół wywożeni byli głównie przedstawiciele inteligencji. Ci ludzie potrafili fantastycznie zaangażować młodzież nie tylko do nauki: wspaniale organizowano wszystkie święta narodowe i kościelne. Funkcjonowały zakłady szewskie, rymarskie, stolarnie, kuźnie. Była administracja. Ludzie dostawali jakąś sumę pieniędzy. Dostawało się też wyżywienie z magazynów: chleb, warzywa, ryby, co pewien czas mięso. W Afryce Polacy wracali do normalnego życia. Przede wszystkim chciano wykształcić dzieci, aby po powrocie do Kraju miały swoją polską tożsamość, wiedzę i potrzebne umiejętności. Gdy żegnano się z Afryką nie było łez, raczej obawa, co będzie dalej, bowiem po wielotygodniowej podróży i dotarciu do Polski, Czechowic-Dziedzic, nie witano ich tam chlebem i solą, nie wyglądało to tak, jak powinno było wyglądać… Każdy chciał wrócić do Polski, ale do tej Polski, którą tak naprawdę opuścił, a przecież Kresy Wschodnie nie znalazły się w granicach Polski powojennej. W momencie, gdy tej starej Polski nie było, bali się wracać do „nowej”. Bali się kolejnych deportacji i tego, że będą raz jeszcze szykanowani. Z 18 tys. Polaków, którzy dotarli do Afryki Wschodniej z Syberii, powróciło tylko 3 tys., pozostali wyjechali do innych krajów.
Źródło: www.grodnowilno.pl/o-powrocie-z-afryki-do-polski-opowiadac-bedzie-pani-maria-dutkiewicz
Dodatkowe informacje:
nowahistoria.interia.pl/polska-walczaca/
Elżbieta Wróbel-Lipowa, Śladami polskich dzieci-tułaczy w czasie II wojny światowej (Lublin):
http://dlibra.umcs.lublin.pl/dlibra/
Osiedla polskie w Afryce:
http://zeslaniec.pl/56/Dobronski.pdf
oraz: http://zeslaniec.pl/47/Zeslaniec47.pdf
Polskie cmentarze w Afryce Wschodniej:
http://www.polskiecmentarzewafryce.up.krakow.pl/home


 


Strona 30 z 30